No właśnie... dla importu smutów, marudzenia, eksperymentowania, poszukiwania, nazywania, podpatrywania, podczytywania. Może żeby wyruszyć na poszukiwanie siebie... choć wędrówka raczej długa i kręta. Zapraszam do piekiełka. Obecność nieobowiązkowa. No właśnie, ale po co?
3 komentarze:
Wlasnie odkrylam, ze Twoj M. to wykapany Gary Oldman. Juz wiem, kogo mi przypomina... :-)
ehehehe, wydało się...:)
Ale utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że nie wydawało mi się :D
Prześlij komentarz